Święta subtelnie w kolorach ziemi...
Witam Was szczególnie :)
Mam nieodparte wrażenie, że ostatnie dni ciągle biegam... nadchodzące Święta wymagają zwiększenia obrotów :) To nasze pierwsze Boże Narodzenie z dzidzią. Zajmowanie się szkrabkiem, który chce wszystko dotknąć, zobaczyć, jednoczesne sprzątanie, szykowanie, dekorowanie... to istne szaleństwo :)
Ale tak sobie myślę, że przecież kiedyś kobiety miały tej pracy jeszcze więcej, nie było tak dużej ilości półproduktów, nie było pralek, bieżącej wody... wszystko robiło się samemu:) W ten sposób się mobilizuję i staram się nastawiać pozytywnie :)
Mimo, iż Wigilię spędzamy u rodziców, nie wyobrażam sobie nie zrobić
kilku pyszności : ciast, sałatek itp. i nie ugościć
bliskich w naszych skromnym gniazdku :)
Długo myślałam o koncepcji dekoracji w naszym M... niestety na niektóre rzeczy nie mogliśmy sobie pozwolić, bo Czarek wszystko co wystaje i jest kolorowe ciągnie, zrywa itp. :) Chciałam,aby było subtelnie, spokojnie i lekko... bardzo potrzebuję, aby na święta się uspokoić, wyciszyć ... dlatego może Was zadziwię, ale postawiłam odmiennie na kolory ziemi, czyli beże, brązy, gdzieniegdzie złoty... Są to kolory, które dominują w moim całym domu tak też zostało na święta. Mimo tego iż dekoracji nie ma zbyt dużo, starałam, się aby było po prostu przytulnie i ciepło :)
Ilość ozdób jest niewielka, ale zauważalna :)
Narożnik przyozdobiły poduszeczki w gwiazdy uszyte przez Ewunię z klik , a także włochate podusie z Pepco i jedna z H&M wykonana z juty .
Oczywiście nie mogło zabraknąć kocyka... o którym już kiedyś Wam wspominałam :) Jest milusi i idealny na świąteczne wieczory :)
Na kredensie zawisł wieniec. Delikatnie go ożywił :)
Karnisz ozdobiłam drewnianymi lampkami z fajnym motywem śnieżynki i świeczki. Światełka te są na baterię, wiec nie muszę podłączać żadnych przedłużaczy itp:)
Nie pamiętam czy Wam kiedyś wspomniałam, ale w moim domu salon oddzielony jest od kuchni barkiem wykończonym drewnianymi belkami, które niegdyś pobieliłam :) Na tych właśnie belkach zawiesiłam lniane skarpety i maleńkie gwiazdki z dzwoneczkami, które uszyła dla mnie Beatka z klik
Na stole stanął drewniany świecznik... cudny nabytek, który moja mama znalazła na strychu, mówiąc, że 10 lat temu przywiozła go z Niemiec i nigdy nie użyła bo biały nie bardzo jej pasował... u mnie odnalazł się idealnie;)
No i oczywiście CHOINKA - żywa, choć niewielka. Pachnie cudnie... jej zapach tworzy niepowtarzalny klimat :) Stanęła dumnie na barku, aby jej nie dopadły rączki mojego szkodnika;)
***
Na koniec...kilka słów ode mnie.
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia chciałabym Wam życzyć po prostu chwil wytchnienia w zdrowiu i radości ;)
Nacieszcie się swoimi najbliższymi :)
A w sercach niech na nowo narodzi się w każdym z Was dobro i miłość ;)
WESOŁYCH ŚWIĄT
*ŚCISKAM - JOASIA


